| Księga
and battle.net |
| To już minęło
2010 styczeń 2009 luty styczeń 2008 listopad sierpień czerwiec maj luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec Tagi
|
|
| ::: Smerfy ::: A tak naprawdę - ile zostało ze mnie jeszcze parę lat temu, tego prawdziwego mnie? Ile marzeń, myśli, charakteru? Niewiele. I aż dziw bierze, że aby o tym pomyśleć trzeba piosenek słuchanych w przedszkolu... mufi 2010-01-17 23:55:37 skomentuj (0) ::: Zwyczajne kwiaty na parapecie ::: Piosenka tytułowa Powyższy tytuł może być kompletnie nieznany publiczności w moim wieku i młodszej - co tu się dziwić, piosenka nie leci w MTV, nie znajduje się na listach przebojów a i w radiu rzadko kiedy się pojawia (i to w mało których stacjach). Poza tym - rok 1979 to rok który nie mógł młodemu pokoleniu utkwić w pamięci. Mnie zaś skłoniła do paru refleksji, pomimo że morał z niej wypływający nie jest wcale trudny do odczytania. Z drugiej strony kto powiedział, że tylko piosenki pełne skomplikowanych metafor mają skłaniać do przemyśleń? Bo widzicie - nic nie może wiecznie trwać, a tak naprawdę kto na codzień zdaje sobie sprawę z faktu, że wszystko przemija? Z biegiem czasu wszystko co nas dotyczy znajdzie swój koniec i to poczynając od drobnostek aż po samo nasze życie. Absolutnie nie mam zamiaru tutaj kazać każdemu bać się o to, że wszystko minie i drżeć w obawie przed tym stanem rzeczy. Nie można się dać zwariować - równie dobrze moglibyśmy nie wychodzić z domu bo jest szansa, że potrąci nas samochód i umrzemy (tak, wiem że przykład jest płytki). Ale często gęsto wracamy do domu ze szkoły/pracy i zaczynamy jęczeć na problemy, które nas obciążają do tego stopnia, że zaraz padniemy na podłogę przytłoczeni nimi i kompletnie pozbawieni sił. Kiedy jednak spojrzymy na to troszkę szerzej (choć bardzo efektywnie się przed takim spojrzeniem bronimy) zauważymy że te problemy to tak na prawdę pestka. Że w odniesieniu do naprawdę ważnych problemów te nasze to błahostka, rzecz krucha i łatwa do pokonania. Tylko czemu na codzień nie potrafimy cieszyć się życiem i myśleć "cieszmy się bo nie wiadomo ile to jeszcze potrwa"? Cóż, taka chyba natura ludzka. Dodatkowo do różnych myśli skłonił mnie mój własny ojciec - człowiek, który może nie jest bez wad ale nie można mu zarzucić tego, że ma gdzieś dobro rodziny. Bo widzicie - może to tylko u mnie w domu ale tego się często nie zauważa. Tego, że wstaje rano i bez najmniejszych słów narzekań idzie do pracy, żeby zarobić na nas, a w swoim wolnym czasie stara się służyć radą i pomocą. Z innej beczki, ale po części o tym samym - zastanawialiście sie kiedyś nad tym czy jakby Śmierć złożyła Wam propozycję oddania życia za jakiegoś człowieka to czy byście je oddali? Jeśli tak to za kogo? Za matkę, ojca, siostrę, dziewczynę/chłopaka, męża, dziecko? A za przyjaciela? Albo choćby tylko znajomego? A za kogoś kogo kompletnie nie znacie? Ot, taki temat do przemyślenia. Może to tylko mój wolny wniosek, ale życie jest chyba najwięcej warte wtedy, kiedy jest za kogoś ofiarowane. I nie mówię tu już o ofiarowaniu dosłownym. Chodzi mi o ofiarowany czas, poświęcenie, trud, pomoc innym. Oj, chyba się rozpisałem zbyt wiele - a jak wiadomo zbyt wiele ględzenia nie służy dobrze. Choć w sumie to mój blog więc mogę sobie czasem pozwolić na takie głębsze notki. W większości używam do ich gromadzenia specjalnego pliku .txt ale jeśli nie są bardzo straszne to je sobie umieszczę, a co! Żeby jednak nastrój z tak poważnego uczynić nieco zabawniejszym to podlinkujemy do komiksu który sobie w wolnych chwilach czytamy - Megatokyo (lub w wersji polskiej). Moglibyśmy polecić też anime Kanon, ale tego nie zrobimy bo dopiero zaczęliśmy je oglądać. I tym miłym akcentem kończymy dzisiejszą notkę. Miauk! Tagi: rodzina, muzyka, anime, przemyślenia, komiksy, stare czasy mufi 2009-02-11 00:06:24 skomentuj (4) |